Nasze granice

Ostatnio dużo dzieje się w naszym życiu i nie chcemy się wszystkim dzielić z innymi. Niby normalne i zrozumiałe. Każdy tak miewa i chce chronić swoją prywatność, czasami nawet przed rodziną. Jednak nie wszyscy to rozumieją.
Przykładem przekraczania granic dla mnie jest taka błaha historyjka. Dla niektórych wyda się bardzo infantylna. Kilkanaście lat temu pracowałam w telemarketingu. Zajęcie mało ambitne i obciążone wiecznym stresem o plany sprzedażowe, nawet na infoliniach technicznych. By sobie umilać i uprzyjemniać tą pracę zabierałam ze sobą książeczki do kolorowania i kredki. Któregoś dnia koleżanka spytała czy może sobie też pokolorować. Nic w tym dziwnego, więc jej podałam. Po tym co zrobiła już nigdy więcej jej nie pożyczyłam. Wzięła kredki i na kilkunastu stronach zamazała grafiki, w niektórych stronach tylko na samym środku. Niby nic wielkiego, książeczka tania, a jednak. Ja sobie kolorowałam według linii, dobierałam starannie kolory i tak stres uciekał.
Wiele osób w tym momencie zacznie się ze mnie śmiać, ale dla mnie to było coś złego. W pewien sposób zniszczono mój malutki świat. Nie uszanowanie prostych zasad, jak ja korzystam z tej rzeczy wytrąciło mnie z równowagi. Pokazałam jej cząstkę mojego wewnętrznego świata, a Ona nie uszanowała go. Każdy ma swoje ulubione zajęcia i sposób w jaki spędza czas.
Oczywiście nie było kłótni, awantury. Dalej się kolegowałyśmy i sobie pomagałyśmy. Jednak książeczka była tylko u mnie i dla mnie. Tak też jest z pewnymi aspektami życia, które chcemy zachować tylko dla siebie. Jeśli ktoś wpuszcza nas do swojego świata warto się zatrzymać i poobserwować jak On się w nim porusza, jak się zachowuje, by poznać zasady w nim obowiązujące. Szanujmy swoje granice i maleńkie światy.